Aktualności



Zdjęcia



Filmy

 

 POLECAMY 

 

 

Lista produkcyjna S-70i Black Hawk - 

PZL Mielec a Sikorsky Company

 

 


 

 Pokazy Lotnicze 2012

 

 

 

 

Cięcie lotniska - szansa czy zagrożenie

Park przemysłowy w Mielcu jest już faktem. Jednak jego utworzenie na terenach mieleckiego lotniska wzbudza wciąż wiele emocji. Tygodnik Regionalny ,,Korso” postanowił zorganizować wspólną debatę na temat przyszłości mieleckiego lotniska, a wzięli w niej udział przedstawiciele tych instytucji i stowarzyszeń, którzy znają się na lotnictwie, jak również głośno i wyraźnie wygłaszają swoje stanowiska w tej sprawie. Niestety pomimo zaproszenia, na spotkaniu nie zjawił się żaden z prezydentów miasta Mielca. Zabrakło również przedstawicieli Polskich Zakładów Lotniczych, którzy otrzymali nasze zaproszenie.

 

Henryk Wyrostkiewicz, redaktor naczelny KORSO – Chciałbym, aby nasze spotkanie wyjaśniło kilka wątpliwości, jakie pojawiają się przy powstawaniu Parku Przemysłowego w Mielcu. Koncepcja zagospodarowania mieleckiego lotniska dla jednych z Państwa jest szansą na rozwój miasta, dla drugich oznacza koniec lotnictwa. Jak to naprawdę jest?

 

Mariusz Błędowski, dyrektor mieleckiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu – Województwo Podkarpackie jest na ostatnim miejscu pod względem rozwoju. Województwo to nie może żyć samym rolnictwem. Trzeba było zaprosić tu przemysł. Do rozwoju przemysłu potrzebny jest kapitał, miejsce, w którym zostanie zlokalizowany oraz komunikacja. Aby przynajmniej utrzymać tę pozycję, którą mamy, a najlepiej byłoby ją poprawić, należy rozwijać gospodarkę, rozwijać przemysł. Jeśli ktoś uważa, że do tego rozwoju wystarczy kapitał polski, to jest w błędzie. Kapitału polskiego jest za mało, dlatego musi on przyjść z zewnątrz. Aby móc uzyskać pieniądze na jego stworzenie, trzeba było spełnić pewne kryteria, które zakładały, że Park Przemysłowy musi być częścią restrukturyzowanego przedsiębiorstwa. Zrodziła się więc koncepcja, aby część terenów lotniska potraktować jako fragment restrukturyzowanego przedsiębiorstwa i dołożyć do nich część obszarów Wojsławia.

 

Andrzej Osnowski, radny powiatowy – Proszę Państwa zdumienie mnie ogarnia, że na tej sali brakuje władz miasta. Jeśli dyskutujemy o sprawach żywotnych i ważnych dla przyszłości Mielca, dla przyszłości lotnictwa, to ta strona – zainteresowana tym być powinna szczególnie. Dochodzę do wniosku, że albo dyskutanci tutaj zebrani nie są godni do polemiki dla tej drugiej strony, albo nieobecni nie mają racji.

 

Mariusz Błędowski – Chciałby powiedzieć o koncepcji ratowania lotniska. Zrodziła się ona znacznie wcześniej, kiedy to lotnisko było w rękach spółki Grand Limited. Ten stan rzeczy doprowadził do tego, że Zarząd spółki Cargo musiał ogłosić upadłość, bądź ze względu na niemożność sprostania wymaganiom stawianych przez prawo lotnicze, zamknąć lotnisko. To lotnisko mogło być już kilka lat temu zamknięte i byłaby to decyzja wynikająca ze stanowionego w tym zakresie prawa.

 

Mieczysław Wojtkowski, prezes spółki PZL ,,Cargo” zarządzającej lotniskiem – Kiedy lotnisko było państwowe i WSK również było firmą państwową, nikt się nie zastanawiał nad wielkością i ewentualną przyszłością lotniska w Mielcu. Nikomu to nie przeszkadzało. W 1996 r, kiedy restrukturyzowano WSK, utworzono spółkę Cargo i ówczesny jej zarząd, biorąc w zarządzanie lotnisko, nie zastanawiał się nad jego obszarem ani potrzebną infrastrukturą. Do spółki i lotniska brano wszystko. W 1996 r. Mieleckie lotnisko miało status wewnętrznego. Podatki wówczas naliczane na rzecz spółki Cargo sięgały kwoty 2 milionów miesięcznie. W 2003 roku, kiedy lotnisko po wszystkich zawirowaniach wróciło do WSK i powołano nowy Zarząd w spółce Cargo, zastało ponad dwadzieścia milionów długu z tytułu podatku i 35 milionów strat. Aeroklub mielecki w  momencie przejęcia przez nas spółki był obciążony fakturami na kwotę 2 milionów złotych za korzystanie z lotniska. Gdyby Cargo chciało wyegzekwować tę kwotę, to Aeroklub powinien de facto przestać istnieć w 2003 roku. Zdając sobie sprawę z tego, że te pieniądze są nie do odzyskania, bo Aeroklub ich nie ma i nigdy mieć nie będzie, postanowiliśmy anulować te faktury, tworząc nową umowę użyczenia i powołując się na taką samą poprzednią umowę użyczenia zawartą z poprzednim zarządem Cargo. To był pierwszy ruch ratowania Aeroklubu przez Cargo.
 
W późniejszym okresie Aeroklub korzystał z majątku Cargo również bezpłatnie. Jednocześnie zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że oddłużenie spółki Cargo jest możliwe tylko dzięki rozwiązaniom majątkowym spółki. Część majątku pozalotniskowego Cargo chciano sprzedać, aby w ten sposób zdobyć środki na inwestycje. Zmieniony status lotniska z niepublicznego na publiczne spowodował, że prawo narzuciło na lotnisko i jego zarządce szereg dodatkowych obowiązków, jak likwidacja braków w wyposażeniu nawigacyjnym i w ogrodzeniu. Na likwidację tych braków Cargo musi mieć pieniądze.  Jeśli przepisy prawa lotniczego nie zostaną spełnione i lotnisko nie przejdzie procesu certyfikacyjnego, to Cargo nie będzie mogło uzyskać zezwolenia na zarządzanie lotniskiem. Prowadzenie działalności bez wymaganej koncesji, to jest sprawa karna. Nikt wówczas nie będzie patrzył pod kątem ratowania np. Aeroklubu.

 

Mariusz Błędowski – Istotnym problemem dla spółki Cargo, zarządzającej lotniskiem jest zadłużenie, jakie na niej ciążyło. Syndykowi udało się przejąć udziały w spółce zarządzającej, dlatego miał prawo do ogłoszenia przetargu na sprzedaż lotniska i nie jest trudno sobie wyobrazić, jaki byłby tego skutek. Osobiście podjąłem działania i rozmowy z Zarządem Agencji Rozwoju Przemysłu, aby  kupił to lotnisko. Oczywiście, aby do tego doszło, musiał być wcześniej przygotowany plan oddłużenia lotniska, jak również przyszłych kosztów. Lotnisko co roku potrzebuje miliona złotych, aby móc wypełnić zobowiązania publiczno - prawne, jakie są stawiane przed właścicielami portów lotniczych. Część kosztów wzięły na siebie Polskie Zakłady Lotnicze, które do dzisiaj zatrudniają grupę osób obsługujących lotnisko w zakresie strzyżenia trawy i odśnieżania. Koszty funkcjonowania lotniska są w zakresie dwóch, może trzech milionów złotych. Gdyby Polskie Zakłady Lotnicze miałyby się dobrze i produkowały kilkanaście samolotów rocznie, to może udałoby się go utrzymać w takim stanie jak obecnie. Byłyby z tego faktu jakieś pieniądze. Agencja Rozwoju Przemysłu sfinansowała i zleciła wykwalifikowanemu biurowi projektowemu opracowanie nowej koncepcji przebudowy lotniska przy zachowaniu jego dotychczasowej funkcji. Koncepcja ta została zatwierdzona przez Urząd Lotnictwa Cywilnego po wcześniejszej konsultacji z wojskiem – Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministrem Gospodarki. Czy wojsko lub też państwo nie widzi w najbliższych latach jakieś funkcji mieleckiego lotniska? Jak się okazało ani MON, ani Ministerstwo Gospodarki nie widzi żadnej roli mieleckiego lotniska w obronności bądź też gospodarce kraju. Trzeba było zatem wziąć je we własne ręce i ratować. Sami państwo wiecie, że niejednokrotnie przyjeżdżali tu ministrowie i posłowie. Obiecywali, przedstawiali pomysły i nic z tego nie wyszło.

 

Mieczysław Wojtkowski - Zanim wystąpiliśmy do zlecenia koncepcji opracowania nowego zagospodarowania lotniska do firmy PolKonsult, toczyły się rozmowy ze wszystkimi zainteresowanymi tym tematem osobami. Pytaliśmy wszystkich użytkowników lotniska, jak powinno ono wyglądać. Te wszystkie założenia zostały przedstawione firmie PolKonsult. Wszystkie przedstawione w projekcie dane zostały uzgodnione z Polskimi Zakładami Lotniczymi, Zakładem Usług Agrolotniczych i poprzednim Zarządem Aeroklubu Mieleckiego. W temacie nowego wyglądu lotniska było zorganizowane spotkanie otwarte, na którym byli obecni projektanci, a zainteresowane strony zgłaszały swoje uwagi do projektu. Po uzgodnienia i akceptacji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego projekt został zaakceptowany, nansiesiony na plan zagospodarowania przestrzennego miasta i uchwalonby na Radzie Miasta w roku ubiegłym. Ponieważ jestem Zarządzającym lotniskiem, uchwałę Rady traktuję jako prawo lokalne i akt obecnie obowiązujący. Teraz dyskusja o granicach lotniskach jest już spóźniona. O tym mogliśmy rozmawiać w 2003 roku, kiedy rodziła się ta koncepcja. W planie nowego układu lotniska zaznaczono pasy trawiaste przeznaczone dla potrzeb Aeroklubu. W grudniu ubiegłego roku podczas spotkania w Agencji Rozwoju Przemysłu plan ten został przedstawiony Aeroklubowi, aby mógł się wypowiedzieć w tej kwestii. Jedynym zastrzeżeniem były wątpliwości, czy możliwe będzie korzystanie z wyciągarki do szybowców. Na lotnisku jest awaryjny pas trawiasty o długości 1,5 tys. metrów i szerokości 120 metrów i nie widzę przeszkód, aby z tego pasa Areoklub nie mógł korzystać.


Jeśli chcemy utrzymać lotnisko w statusie publicznego, to musi ono posiadać certyfikat, a zarządzający musi uzyskać zezwolenie na zarządzanie lotniskiem. Aby uzyskać certyfikat takiego lotniska, to musi ono spełniać wszystkie wymogi wynikające z prawa lotniczego. Musi być doinwestowane. Jeżeli nie będzie doinwestowane, to może być jedynie lądowiskiem lub polem do startów, ale na pewno nie lotniskiem.

 

Mariusz Błędowski – Prace nad planem zagospodarowania przestrzennego trwały dość długo i były prowadzone w zakresie jawnym. Każdy mógł zgłosić swoje uwagi co do jego kształtu. Przed jego uchwaleniem, o czym informowały także media, był wyłożony do wglądu. Wówczas nie było uwag. Teraz, kiedy jest już zatwierdzony i wchodzi w fazę realizacji, ktoś się obudził.

 

Paweł Adamczyk, wiceprezes Aeroklubu Mieleckiego  - Odnosząc się do spotkania grudniowego, to nie jest tak do końca, że myśmy się w zupełności zgodzili z przedstawionym nam planem. Owszem rozpatrywaliśmy ewentualną możliwość korzystania z pasa awaryjnego do startów z użyciem wyciągarki, ale to ogranicza nam ilość dni lotnych ze względu na kierunek wiatru.

 

Andrzej Skowron, radny miejski – Uważam, że do takiej dyskusji powinno dojść znacznie wcześniej, kiedy  wszystkie zainteresowane strony miały możliwość wypowiedzenia swoich opinii na temat przyjmowanej koncepcji. Myślę, że nikt z nas nie jest przeciwny koncepcji utworzenia Parku Przemysłowego. Natomiast problem dotyczy tego, czy taka koncepcja wydzielenia terenów pod inwestycje na terenie lotniska jest słuszna i czy nie należałoby jej zmodyfikować. Temat ten na Radzie Miejskiej pojawił się kilka razy. W momencie, kiedy pojawiła się sprawa głosowania tego zagospodarowania przestrzennego, informacje, jakie otrzymaliśmy nie do końca pokrywały się z tymi zebranymi przeze mnie do chwili obecnej jak i otrzymanych podczas obecnej dyskusji. Wprawdzie przed głosowaniem radni zadawali pytania, ale wobec przedstawionej nam koncepcji najważniejszą kwestią było to, czy zostanie zachowana obecna funkcja lotniska. Druga kwestia dotyczyła ewentualnych przeszkód w funkcjonowaniu Polskich Zakładów Lotniczych. Chodziło o  ewentualne przeszkody, które wynikałyby przy okazji powstających inwestycji. Ówczesny przedstawiciel PZL, Kazimierz Strugała, stwierdził, iż nie widzi żadnych przeszkód w tworzeniu Parku i zmianie granic. Pojawiła się również kwestia przyszłości Aeroklubu. Prezes Wiesław Cena istotnie przedstawił pewne zaniepokojenie, ale wyglądało na to, iż te obawy zostały rozwiane. Problem tkwi, w moim przekonaniu, w kwestii znacznie szerszej niż sprawa Aeroklubu: czy obecny kształt lotniska nie przeszkodzi w rozwoju lotnictwa mieleckiego w przyszłych latach.

 

Andrzej Osnowski – My dzisiaj debatujemy nad sprawami lotnictwa w Mielcu, a w Sejmie toczy się debata na temat rozwoju transportu kołowego i lotniczego oraz rozwoju lotnisk w Polsce. Problem Aeroklubu nie są najistotniejsze w temacie, o którym dyskutujemy. To jest tylko jeden z problemów. Powinniśmy przede wszystkim przyjrzeć się perspektywom  Mielca. Co z lotnictwem w naszym mieście? Jaki jest stan dróg, każdy widzi. Jedyną szansą i oknem na świat w przyszłości może być lotnisko i lotnictwo. Nie możemy się sami tego okna pozbawić. Chcemy zamykać sobie szanse rozwojowe, likwidując część lotniska? Zadaję sobie pytanie: gdzie gospodarz, mający do dyspozycji dwie działki A  (lotnisko) i B (Wojsław),  myśląc racjonalnie, skieruje swe pierwsze  kroki w sytuacji, gdy tylko gospodarowanie na działce B nie powoduje kolizji z innymi gospodarzami. Wchodząc na działkę A, stwarzamy nieodwracalną sytuację kolizji z sąsiadami. Kolizja dotyczy szans rozwojowych.  Proponowałbym dyskusję w tym właśnie duchu. Każdy racjonalnie myślący, nie podważa sensu potrzeby istnienia w Mielcu Parku Przemysłowego. Ale w pierwszej kolejności zagospodarowana powinna być ta działka, której użytkowanie nie powoduje konfliktu.
 
Mówiąc o dniu dzisiejszym, być może istnieje racja, że lotnisko w obecnym kształcie Polskim Zakładom Lotniczym nie jest potrzebne. Jako ludzie odpowiedzialni i myślący, powinniśmy zadać sobie pytanie, co będzie za dwa, trzy lata? Wszystko wskazuje na to, że perspektywy rozwoju lotnictwa w Polsce są ogromne. Nie zrozumiałe jest dla mnie to, że podejmujemy decyzje wbrew ogólnym światowym tendencjom rozwojowym. Nie zgodzę z się z panem Wojtkowskim, że jest już za późno na zmiany. Nie. Są to sprawy zbyt strategiczne, abyśmy podejmowali decyzję nie do końca przemyślaną  - z całym szacunkiem dla Rady Miasta -  o skutkach dalekosiężnych. Uchwały są uchwałami, ale je też można zmieniać.

 

Zdzisław Klonowski, prezes Mieleckiej Agencji Rozwoju Regionalnego MARR SA– Odpowiadając panu Osnowskiemu, chcę jednocześnie zadać pytanie. Zmieniać plan? Na jaki? Chciałbym, abyśmy dyskutowali na argumenty, a nie na puste słowa.

 

Tadeusz Matuszkiewicz, przedstawiciel Wyższej Szkoły Gospodarki i Zarządzania w Mielcu – Jak słyszę, generalnie brak jest długofalowej strategii, która uwzględniałaby wszystkie tendencje rozwojowe miasta i lotniska. Natomiast ta koncepcja, która została tu przedstawiona, sprowadza się do koncepcji minimum. Do zredukowania granic lotniska według norm i do tych granic, które zminimalizują koszty podstawowych funkcji. Po zredukowaniu doczekamy się małego lotniska publicznego – pasażerskiego oraz obsługującego PZL. Padły tutaj słowa, że w obecnej kondycji PZL nie jest w stanie finansować usług korzystania z lotniska, i że sytuacja ta się już nie zmieni. Nie odpowiedziano jednak, czy zakłada się jakieś kierunki rozwojowe, jakie stwarzają się w rzeszowskim porcie lotniczym. Z najnowszych danych wynika, że największą szansę rozwojową mają połączenia regionalne. Perspektywiczna strategia rozwoju lotnictwa w Polsce do roku 2025 przewiduje, że obecne porty lotnicze będą podstawą sieci lotniczej w Polsce, na której bazie rozwijana będzie infrastruktura stymulująca rozwój słabszych regionów. Zakłada się, że istniejące lotniska będą rozbudowywane. Tymczasem tutaj widzę, że podejmowane są działania idące w zupełnie odwrotnym kierunku. Koncepcja sfinansowania działań rozwojowych została zredukowana do tego, że jedynym źródłem finansowania jest sprzedaż majątku. Taka jest jedyna wizja. Nie ma strategii rozwojowej, w której zawarto by dane, w jakich kierunkach rozwojowych ma podążać lotnisko pasażerskie. Nie ma również danych z zakresu rozwoju lotniska, logistyki przedsiębiorstw i transportu towarowego. Mam raport szwajcarskiej firmy analizującej logistykę przedsiębiorstw, wedle której transport lotniczy stanowi pięćdziesiąt procent całej logistyki transportowej. Nie prowadzi się działań w celu orientacji, jakie środki finansowe można by zdobyć w oparciu o rozwój systemu szkolnictwa na lotnisku, czy w oparciu o rozwój sportów lotniczych, lotniarstwa i paralotniarstwa. Nie czyni się także badań z zakresu uzyskania z lotniska atrybutu dla turystyki miasta Mielca i możliwości ściągnięcia tutaj klasy średniej w celu uprawiania jakiegoś sportu. I wreszcie w jaki sposób rozwój mieleckiego lotniska miałby się powiązać z rozwojem Doliny Lotniczej. W jaki sposób to lotnisko mogłoby się wpisać w rozwój tego lotniczego motoru rozwoju regionu południowo – wschodniego. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że obecne zmiany będą mieć charakter nieodwracalny. Lotnisko zostanie ściśnięte w tych granicach i potencjalne szanse rozwojowe nie będą mogły być zrealizowane.

 

Mieczysław Wojtkowski – Może odpowiem panu dlaczego Cargo nie ma takiego planu? Celem spółki Cargo jest przekształcenie lotniska przyfabrycznego w lokalny port lotniczy. Innej szansy na istnienie lotnisko w Mielcu nie ma. Jasionka jest portem lotniczym regionalnym. Ładnie się mówi o wzroście transportu lotniczego. Jeśli pan się dokładnie przyjrzy tym danym, to się okaże, że wzrost dotyczy jedynie dużych portów lotniczych: w Krakowie, Katowicach, Warszawie. Natomiast w Rzeszowie jest spadek wskaźników transportu lotniczego. Jest to lotnisko dotowane przez Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze, a w Mielcu na takiego sponsora nie ma szans. Zgodzę się, że zmiany są nieodwracalne. Ale kto w tym roku utrzyma lotnisko w Mielcu? Polskie Zakłady Lotnicze, które w ubiegłym roku zrealizowały pięć procent wszystkich operacji wykonywanych na lotnisku? Pozostali użytkownicy też bardzo chętnie będą korzystać z lotniska, tylko że za darmo. Jako przedstawiciel Zarządu dostaję aktualizację opłat za lotnisko i jak się okazuje opłata w 2006 roku wzrasta dwukrotnie w stosunku do roku poprzedniego. Mówmy o perspektywach, tylko kto zapłaci za wieczyste użytkowanie.

 

Dr Józef Grzybowski, przedstawiciel Politechniki Rzeszowskiej – Zgadzam się z panem prezesem Wojtkowskim, że utrzymanie lotniska nie należy do spraw łatwych. Nie należy jednak zakładać, że w Mielcu nie da się już nic więcej zrobić i Polskie Zakłady Lotnicze nie mają już żadnych szans na rozwój. Trzeba dać szansę zakładowi. Dajmy mu trochę czasu. Szkoda, że nie ma tu z nami przedstawiciela PZL-u, bo to dałoby nam pewien obraz ewentualnych perspektyw dla tej firmy. Mielec posiada jedną bardzo ważną cechę, o której zapominamy. Nie każda z fabryk lotniczych na świecie jest w stanie wyprodukować samolot od początku do końca. Mielec to potrafi. Problem rozwoju lotnictwa w Mielcu polega moim zdaniem na możliwości wykorzystania istniejącego potencjału. Należy szukać nowego produktu, z którym łatwo będzie się przebić na rynku lotniczym. Reprezentując środowisko studenckie, chciałbym powiedzieć kilka słów w kontekście Doliny Lotniczej. W Politechnice Rzeszowskiej kształci się dziś młoda kadra, która za parę lat będzie szukała gdzieś zatrudnienia. Jeśli chodzi o kierunki związane z budową i remontami silników, nie będzie z tym kłopotu. Studenci kierunków awioniki powinni liczyć właśnie na PZL Mielec.  I dobrze byłoby, gdyby młodzi ludzie nie musieli szukać pracy za granicą, tylko mogli znaleźć zatrudnienie w Polsce, w regionie. Źle działoby się, gdyby wysokiej klasy specjaliści byli zmuszeni do szukania swojej szansy za granicą. Szkoły lotnicze należą bowiem do elitarnych na całym świecie. Więc nad tym też bym się zastanowił. Czy nie warto w tej młodej kadrze upatrywać przyszłości zakładów w Mielcu?

 

Mariusz Błędowski – Aby móc mówić o przyszłości lotnictwa w Mielcu, musimy sobie zdefiniować pojęcie lotnictwa. Te słowa, które tutaj padają są w zupełnym konflikcie z tym, o co tak naprawdę chodzi Aeroklubowi. Jeśli kiedyś to lotnisko będzie miało charakter lokalny, to zabraknie tam miejsca dla Aeroklubu. Więc albo jedno, albo drugie. Trzeba sobie to jasno uświadomić. Chyba, że nie będzie rozwoju zakładu i prób w locie. Są analizy konsultantów, którzy kilka lat temu określili już przyszłość dla naszego zakładu i tylko związanie się jako kooperanta ze światowymi firmami lotniczymi daje szanse przeżycia i rozwoju tej firmy.

 

Dr Józef Grzybowski – Jest dużo racji w tym, co pan mówi i rozumiem pana stanowisko. Hasło, że tylko technologie z zewnątrz dają szansę, jest błędnym. Jeżeli kupujemy licencję, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że zakład, który ją sprzedaje, nie sprzedaje najnowszej swojej technologii. Najnowszą technologię trzyma dla siebie. Sprzedaje natomiast to, co jest mu już zbędne. Z drugiej strony racją jest, że nie mamy kapitału. Należy wobec tego szukać racjonalnego rozwiązania, aby podeprzeć się produkcją licencyjną przez pewien okres czasu, ale intensywnie skomasować energię w kierunku opracowania nowoczesnego własnego wyrobu, który przeskoczy pewne rozwiązania i standard, który jest obecnie obowiązujący.

 

Henryk Wyrostkiewicz – Proszę mi wybaczyć, ale wydaje mi sie, że dotykamy jakiś mitów i futurologii w momencie, kiedy rzeczywistość jest zupełnie inna. Jest brutalna.

 

Dr Józef Grzybowski – Rozmawiałem z szefem Doliny Lotniczej prezesem Dareckim. Jego zdanie jest jednoznaczne: należy utrzymać lotnisko w tym kształcie. Takie samo zdanie ma szef portu lotniczego w Jasionce. Wiem, że łatwo jest wydawać cudze pieniądze. Ale proszę zwrócić uwagę na jeden fakt. Układ mieleckiego i rzeszowskiego lotniska jest jedynym takim układem w Polsce, gdzie lotnisko zapasowe jest tak blisko.

 

Andrzej Osnowski – ABC zarządzania polega na tym, aby ważne i strategiczne decyzje podejmować w oparciu o ekspertyzy, często liczne i niezależne. Kiedy zaangażowałem się w ten temat, poprosiłem o przedstawienie mi ekspertyz, które dotyczą spraw mieleckiego lotniska. Mówią, że jest tylko jedna. Jak w oparciu o jedną ekspertyzę, chcemy podejmować tak ważkie decyzje. To jest niewybaczalne. Ekspertyzę wydała firma PolKonsult. A kto to jest i co to za firma? Sięgnąłem do raportu Najwyższej Izby Kontroli. Po przeczytaniu raportu, bardziej sceptycznie popatrzyłem na firmę, która wykonała ekspertyzę.

 

Mieczysław Wojtkowski – Zleciliśmy ekspertyzę firmię PolKonsult, gdyż firma ta jest kontynuatorką wcześniejszego biura projektowego, które zajmowało się mieleckim lotniskiem od lat pięćdziesiątych. Istnieje pełna dokumentacja lotniska, łącznie z różą wiatrów.

 

Andrzej Osnowski – Chciałbym teraz odpowiedzieć panu Klonowskiemu na pytanie, co powinniśmy zrobić. Proponuję, aby do czasu wyborów samorządowych, wstrzymać decyzję, co do kwestii lotniska.

Zdzisław Klonowski – A kto za to weźmie odpowiedzialność?

 

Jan Madej, sekretarz Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego w Mielcu – Mogę ją wziąć na siebie, bo zależy mi na przyszłości lotnictwa w Mielcu. Aeroklub daje szanse na zagospodarowanie czasu wolnego młodzieży. Uważam, że okrojenie lotniska jest jednoznaczne z  końcem Areoklubu.

 

Paweł Adamczyk – Chcielibyśmy wrócić do meritum sprawy. Na grudniowym spotkaniu oprotestowaliśmy projekt. Stworzyliśmy własny  i ten trafił do Państwa. Wydaje nam się, że to byłoby dla nas rozwiązanie, które nie zakłóciłoby funkcjonowania Aeroklubu. Nie jest tak, że jest jeden plan, który został opracowany i musimy go zrealizować. Koncepcji na rozwój tego lotniska jest bardzo dużo. Natomiast, jeśli chodzi o finansowanie, to dlaczego nie można wykorzystać dwudziestu ośmiu milionów złotych na plan, który my przygotowaliśmy?

 

Mariusz Błędowski – Panowie zastanówcie się, co wy mówicie. Tak zrobić się nie da.

 

Zdzisław Klonowski – Jeśli występowaliśmy o pieniądze na Park Przemysłowy, to musieliśmy określić na jakim terenie on będzie, aby się starać o środki teren ten musiał spełnić określone parametry. Nie można było wystąpić o to, aby na 10 ha był Park Przemysłowy, bo ten projekt w ogóle nie byłby rozpatrywany. On nie ma koncepcji ratowania restrukturyzowanego przedsiębiorstwa, czyli tego obszaru. Musi mieć istotne znaczenie. To nie jest przy okazji, tylko to jest podstawa ubiegania się o środki. Jeśli nie ma tego fragmentu, o którym dziś rozmawiamy, to nie ma Parku, nie ma Wojsławia i nie ma pieniędzy. Jeszcze chcę odnieść się do wypowiedzi pana Grzybowskiego. Mówimy o perspektywie dziesięciu lat. A kto wie, czy za dziesięć lat tych dwóch, trzech zakładów nie będzie można przenieść w inne, lepsze miejsce. Nie wiemy też, czy nie wyprowadzą się na Ukrainę i lotnisko nie wróci do rozwoju. Będą wówczas pieniądze, aby tereny z powrotem wykupić.  Natomist drugi pas jest poza wartością lotniska i możemy go zrobić w zupełnie innym miejscu. To jest bez znaczenia.

 

Henryk Wyrostkiewicz – Chcę odnieść się do pasa poprzecznego, o który chodzi niektórym z panów. Rozmawiałem z panem dyrektorem Janem Strażem, szefem lotniska w Jasionce. Określił pas poprzeczny na mieleckim lotnisku drogą asfaltową, dojazdową.

 

Zdzisław Klonowski – To jest opinia człowieka, który zarządza portem lotniczym w Jasionce i zna lotnisko mieleckie tak samo dobrze jak my wszyscy.

 

Paweł Adamczyk – To po co w ogóle był budowany ten pas, skoro nie ma znaczenia?

 

Zdzisław Klonowski – To jest lotnisko przyzakładowe i ono służyło głównie zakładowi.

 

Paweł Adamczyk – Czy do tego projektu, który my przedstawiliśmy mógłby się ktoś ustosunkować. Chcielibyśmy mieć odpowiedź na piśmie. Panowie mówicie, że są to głupoty, niedorzeczności. Napiszcie, że są to głupoty.

 

Zdzisław Klonowski – Ale jak się odnieść do takiego projektu, w którym brakuje argumentów.

 

Paweł Adamczyk – Proszę jeszcze wziąć pod uwagę, że wasz projekt opracowywany był przez rok, a nasz przez dwa tygodnie, bo tyle daliście nam czasu.

 

Zdzisław Klonowski – Panowie zaczynacie od krytyki naszej koncepcji, nie przedstawiając argumentów.

 

Paweł Adamczyk – Proszę powiedzieć, jaka jest logika stawiania pierwszej hali produkcyjnej Parku Przemysłowego i dodatkowego wyburzenia hangaru już w październiku, jeśli tam nikogo nie będzie.

 

Zdzisław Klonowski – To proste. Przyszedł inwestor i zapytał się, czy może się tu zlokalizować. A inwestor ma istotne znaczenie. To on wybiera, a nie my.

 

Paweł Adamczyk – Ale to wy jesteście gospodarzami i to wy sprzedajecie grunty.

 

Mieczysław Wojtkowski – Pan by miał rację, gdyby w Mielcu stała kolejka inwestorów.

 

Zdzisław Klonowski – Jeśli tak będziemy myśleć, to firmy zamiast lokować kapitał u nas po prostu odejdą. Tak jak zrobiła to Toyota i wiele innych firm.

 

Jan Madej - Mówicie Państwo o nowych miejscach pracy. Pytanie: ile w tych nowych halach będzie miejsc pracy, które zmniejszą bezrobocie w Mielcu? Na lotnisko nie wolno nam patrzyć tylko w jednym kierunku. Trzeba na niego popatrzeć w szerszym aspekcie.

 

Paweł Adamczyk – Stawiacie panowie tezę, że jeśli hale nie powstaną na lotnisku, to nie będzie już miejsc pracy i nigdzie więcej nie będą powstawać nowe inwestycje. Czy nie można zacząć inwestycji od Wojsławia?

 

Mieczysław Wojtkowski – Zastanówmy się zatem, czy lepiej wpuścić na lotnisko syndyka, niech sprzeda ten teren, czy lepiej szukać rozwiązań i mieć lotnisko w takiej postaci?

 

Andrzej Skowron – Problem budzi emocje, jest skomplikowany i trudny. Myślę, że zanim doszło do tworzenia koncepcji budowy Parku Przemysłowego, należało zorganizować społeczną dyskusję, w której uczestniczyliby przedstawiciele różnych środowisk. Sądzę, że tego po prostu zabrakło.

 

Paweł Adamczyk – Aeroklub jest użytkownikiem lotniska od chwili jego powstania. Jak wiem, nie posiadacie Państwo naszej opinii, jako stanowiska Aeroklubu w sprawie obecnej koncepcji modernizacji planów lotniska. Być może były uzgodnienia z panem Ceną, ale nie z nami. Dziś jest problem Aeroklubu, ponieważ zostały pogwałcone nasze podstawowe interesy. Stąd jest teraz problem.

 

Bogusław Gajek, radny miejski – Po pierwsze, chcę się odnieść do decyzji Rady Miejskiej, która podjęła uchwałę w sprawie nowego planu zagospodarowania przestrzennego. Tak jak wiemy, nikt nie miał wątpliwości co do potrzeby utworzenia Parku Przemysłowego. Natomiast w momencie podejmowania tej decyzji nie mieliśmy tej wiedzy, którą dzisiaj posiadamy. Ubolewam, że nikt z nami nie rozmawiał wcześniej. Skąd mogliśmy wiedzieć w jakiej kolejności i w jaki sposób zabudowywany będzie Park. Pytania były, wątpliwości też. Odpowiedź była jedna. Nie zakłóci to funkcjonowania lotniska. Wobec powyższego, nikt nie głosował przeciwko nowym miejscom pracy. Sprawa rozbija się o istnienie Aeroklubu. Myśmy nie mieli wątpliwości, gdyż nowe miejsce Aeroklubu było wskazane. Teraz jest pytanie: czy przy okazji przenosin nie mógłby powstać z prawdziwego zdarzenia hotel, piękna hala, zaplecze administracyjne. Rozgrywane są zawody, a nie ma gdzie przyjąć ludzi. Szczyciliśmy się, że mamy taki Aeroklub. A teraz słyszymy, że pozostał sam sobie. Sam nie jest w stanie nic zrobić. Oczekuje potężnej pomocy finansowej i merytorycznej.


Lotnisko jest takie, a nie inne. My szczycimy się tym lotniskiem, ale tak naprawdę to nie ma się czym szczycić. Mamy ,,jako taki” pas betonowy, ale żeby było to lotnisko z prawdziwego zdarzenia musi być przystosowane do lotów w każdych warunkach. My nie mamy oświetlonego pasa, odpowiednio zabezpieczonego lotniska ani nawigacji. To są potężne środki. I pytanie: kto na to wyłoży pieniądze? Zastanawiam się, dlaczego pozyskiwanie inwestorów rozpoczynamy akurat od tego miejsca? Wprawdzie padło tu wiele odpowiedzi na to pytanie, ale co z innymi terenami. A co będzie, jeśli ze Strefy zaczną wycofywać się zakłady pracy? Jak pozostaną po nich puste budynki, to co wtedy?

 

Paweł Adamczyk – Wdrożenie w życie koncepcji zagospodarowania Parku Przemysłowego wedle Państwa projektu oznaczać może tylko jedno. Koniec Aeroklubu Mieleckiego oraz koniec mieleckiego lotniska. Obym nie miał racji, ale być może pas startowy za kilka lat posłuży jako kawałek obwodnicy miasta.


Zdzisław Klonowski - Nie likwidujemy przede wszystkim pasa lotniska. Podstawowy pas to jest pas główny i to jest wartość lotniska. Pas poprzeczny możemy zrobić gdzie indziej. On nie ma znaczenia. 


Mariusz Błędowski - Województwo Podkarpackie jest na ostatnim miejscu pod względem rozwoju. Województwo to nie może żyć samym rolnictwem. Trzeba było zaprosić tu przemysł. Aby przynajmniej utrzymać tę pozycję, którą mamy, a najlepiej byłoby ją poprawić, należy rozwijać gospodarkę i przemysł.  


Mieczysław Wojtkowski - Aeroklub mielecki w  momencie przejęcia przez nas spółki był obciążony fakturami na kwotę 2 milionów złotych za korzystanie z lotniska. Gdyby Cargo chciało wyegzekwować tę kwotę, to Aeroklub powinien de facto przestać istnieć w 2003 roku.  


Andrzej Osnowski - Jedyną szansą i oknem na świat w przyszłości może być lotnisko i lotnictwo. My nagle chcemy pozbawić się okna na świat. Chcemy zamykać sobie szanse rozwojowe, likwidując część lotniska.  


Andrzej Skowron - Myślę, że każdy z nas nie jest przeciwny koncepcji utworzenia Parku Przemysłowego. Natomiast problem dotyczy tego, czy taka koncepcja wydzielenia terenów pod inwestycje na terenie lotniska jest słuszna i czy nie należałoby jej zmodyfikować. 


Bogusław Gajek - Lotnisko jest takie, a nie inne. My szczycimy się tym lotniskiem, ale tak naprawdę, to nie ma się czym szczycić. Mamy ,,jako taki” pas betonowy, ale żeby było to lotnisko z prawdziwego zdarzenia, musi być przystosowane do lotów w każdych warunkach. My nie mamy oświetlenia pasa, odpowiednio zabezpieczonego lotniska ani  nawigacji.  


Dr Józef Grzybowski - Mielec posiada jedną bardzo ważną cechę, o której zapominamy. Nie każda z fabryk lotniczych na świecie jest w stanie wyprodukować samolot od początku do końca. Mielec to potrafi. Problem rozwoju lotnictwa w Mielcu polega moim zdaniem na możliwości wykorzystania istniejącego potencjału. Należy szukać nowego produktu, z którym łatwo będzie się przebić na rynku lotniczym.  


Paweł Adamczyk - Aeroklub jest użytkownikiem lotniska od chwili jego powstania. Jak wiem, nie posiadacie Państwo naszej opinii, jako stanowiska Aeroklubu w sprawie obecnej koncepcji modernizacji planów lotniska. Być może były uzgodnienia z panem Ceną, ale nie z nami. Dziś jest problem Aeroklubu, ponieważ zostały pogwałcone nasze podstawowe interesy. 

 

 

Korso

           


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie materiałów zawartych na tej stronie, bez uprzedniej zgody właściciela, jest zabronione.
Copyrights: EPML Spotters 2008 - 2012 | Wykonanie strony internetowej - jcd.pl | Na silniku windu.org