Po kilku latach przerwy Agencja Wydawniczo-Reklamowa KORSO Sp. z o.o. przywróciła naszemu miastu tradycję lotniczych pikników. 22 lipca tysiące mielczan oraz gości z całej Polski, którzy przyszli i przyjechali na mieleckie lotnisko, mogło podziwiać – zarówno w locie, jak i na wystawie naziemnej – kilkanaście typów samolotów (włącznie z egzemplarzami zabytkowymi będącymi w posiadaniu Muzeum Lotnictwa) oraz popisy akrobatyczne doświadczonych pilotów. Partnerami organizatora Pikniku Lotniczego - Agencji Wydawniczej KORSO – byli: Polskie Zakłady Lotnicze Mielec, Hotel Polski, Urząd Miasta oraz Starostwo Powiatowe.
Już od wczesnego przedpołudnia w niedzielę – a pogoda była wręcz wymarzona - na mieleckie lotnisko zmierzały całe rodziny. Magnesem ściągającym tysiące mielczan, z których wielu od pokoleń związanych było z tutejszym przemysłem lotniczym i lotnictwem, a także mieszkańców ościennych powiatów i regionów, był pierwszy po ośmiu latach zastoju, Piknik Lotniczy zorganizowany przez AWR KORSO. Z całą, rzecz oczywista, piknikową otoczką – zabawami, małą gastronomią, giełdą pasjonatów lotnictwa, zawodami latawców, koncertami zespołów artystycznych i finalizującą imprezę dyskoteką.
Najważniejszymi gośćmi pikniku byli, oczywiście, najmłodsi mielczanie. To dla nich i z ich udziałem Tomek Łępa – już od godziny 12 – prowadził blok gier i zabaw dla dzieci. Był więc mały brukarz, sztafeta kangurów, mumia, konkurs „płetwonurek” oraz wiele innych atrakcji z występem zespołu Dragon włącznie.
W dalszej kolejności pałeczkę od Łępy przejął Maciej Gnatowski z Radia Rzeszów, który poprowadził lotniczą część pikniku oraz koncert gwiazd. Zanim jednak oczy tysięcy uczestników skierowały się w niebo, na lotnisku zaprezentowali się się kierowcy i ich automobile, uczestniczący w Międzynarodowym Rajdzie Pojazdów Zabytkowych CAAR (relacja z rajdu na stronach sportowych).
Najważniejszą jednak częścią pikniku, która zgromadziła rekordową ilość widzów, były pokazy lotnicze. O godz. 16 do demonstracyjnego lotu wystartował należący do PZL Mielec Skytruck pilotowany przez mieleckich pilotów Wiesława Cenę i Tadeusza Franaszczuka. W kolejnych lotach demonstracyjnych zaprezentowały się maszyny: Piper Seneca II z pilotem Krzysztofem Kuskiem za sterami, TS-8 Bies (Jan Borowski) i EM-11 Orka (Wiesław Cena). Prawdziwie widowiskowym zrzutem wody z M18 Dromader popisał się Mariusz Białek, po którym Wiesław Ruman demonstrował w locie przymioty samolotu An-2 Antek. Wiesław Cena po raz kolejny zasiadł za sterami – tym razem M26 Iskierka – by dać popis akrobacji, podobnie jak kilkanaście minut później Jan Borowski na TS-8 Bies i w locie pożegnalnym Jerzy Mędrzak na EM-11 Orka. Finałowym popisem był przelot w szyku i strącanie baloników w wykonaniu Jarosława Rozwoda na Zlinie-526 AFS.
Ze znacznym opóźnieniem z powodu wiatru – bo dopiero późnym wieczorem – odbyły się skoki spadochronowe. Do południa odbyły się trening spadochroniarzy podczas którego wykonali oni po kilka skoków.
W dalszej części pikniku koncertował zespół JACK, a przed mniej muzyczną publicznością prezentowali się kaskaderzy na motocyklach crossowych. Prezentowane też były firmy sponsorujące piknik, w tym: Zakład Mięsny Dobrowolscy, mielecki oddział Agencji Maestro – wyłączny przedstawiciel TUW ALIANZ, Centrum Pokryć Dachowych REGAMET oraz GREGSON Polska.
Piknik Lotniczy zwieńczyła Mega Air House Party – dyskoteka z najlepszymi polskimi DJ i z efektownym pokazem laserowym.
Tadeusz Franaszczuk latał na Skytrucku
- Jak wyglądała Pana droga zawodowa?
- Pilotem jestem od 1964 roku. Zaczynałem jako skoczek spadochronowy. W Mielcu rozpocząłem pracę w 1973 roku, w aeroklubie, jako instruktor spadochronowy. Następnie pracowałem od 1980 roku jako pilot transportowy, a od 1986 roku jako pilot doświadczalny. Tak pracuje do chwili obecnej.
- Którymi samolotami lubi Pan latać?
- W tej chwili lubię latać na tym, na czym jest możliwość. Oczywiście były okresy kiedy byłem związany z poszczególnymi samolotami. W latach osiemdziesiątych był to M18 Dromader, wtedy należało jeszcze traktować ten samolot na poważnie. Później był to AN-28. Od początku jestem związany z samolotem Skytruck. W 1993 roku jako drugi pilot brałem udział w oblocie próbnym.
- Jakie przygody przeżył Pan w ciągu tak długiej kariery pilota?
- Przede wszystkim zobaczyłem Islandię, Grenlandię, Amerykę Południową, Europę, w Azji – Chiny, Indonezję, Wietnam. Wszędzie byłem witany mile i z honorami. Ciekawym krajem był Nepal, gdzie byłem świadkiem obrzędu poświęcenia samolotu w religii hinduistycznej. Polega to na najpierw modłach a później złożeniu ofiary z kozła.
Jerzy Mędrzak, pilot EM-11 Orka
- Jak długo jest Pan pilotem? Czym jest dla pana ten zawód?
- Pilotem zawodowym zostałem w 1989 roku. Obecnie pracuję jako pilot doświadczalny. W mojej pracy każdy lot jest inny. Daje niesamowite poczucie wolności, np. kiedy wylatuję z Polski o godzinie 6.30, o 10 jestem w Zadrze w Chorwacji, w całkiem innym świecie, a wieczorem mogę być z powrotem w domu. Obecnie pilotuje samolot EM-11 Orka, który jest ewenementem ponieważ wykonany jest z kompozytu. Teraz jesteśmy w trakcie prób certyfikacyjnych tego samolotu.
- Czy latanie niesie ze sobą duże ryzyko?
- Myślę, że jest to bardzo popularne skojarzenie. Oczywiście ryzyko jest, ale nie większe jak np. w zawodzie kierowcy. Piloci mają do siebie pełne zaufanie, co bardzo zmniejsza prawdopodobieństwo wypadku. W ciągu tylu lat przeżyłem tylko jedną sytuację awaryjną. Podczas studiów w Rzeszowie rozbiłem się samolotem, co spowodowane było złymi warunkami atmosferycznymi. Absolutnie nie zniechęciło mnie to.
- Jakich udzieli Pan rad osobom, które chcą latać?
- Zachęcam wszystkich. Obecnie dostęp do zawodu pilota jest nieograniczony. Szkolą się zarówno młodzi ludzie, jak
i starsi, którzy chcą przeżyć cos nowego. Niestety jest to bardzo kosztowne. Wyszkolenie na licencję pilota turystycznego kosztuje 18 tysięcy złotych.
Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie
- Które samoloty prezentowane podczas I Pikniku Lotniczego – Aeorkorsomania zwróciły Pana uwagę?
- Na pewno na wyróżnienie zasługuje PZL TS-8 Bies, produkowany pod koniec lat pięćdziesiątych w zakładach PZL Mielec.
- Jakie samoloty ze zbiorów muzeum zostały pokazane w Mielcu?
- Najważniejszy jaki przywieźliśmy to WSK Mielec Lim-5R, którym lata się do dziś np. w Stanach Zjednoczonych czy Australii, ponieważ tam jest odpowiednia przestrzeń. Prezentujemy również samolot Bleriot XI. Jest to replika samolotu, którym po raz pierwszy na świecie pokonano kanał La Manche.
- Jako osoba związana z historią lotnictwa, jak ocenia Pan I Piknik Lotniczy ?
- Myślę, że wszystko idzie ku dobremu. Moim zdaniem, jeśli impreza odbędzie się również za rok, sukces będzie jeszcze większy. Tak było w Krakowie podczas organizowania pikników lotniczych. Impreza tego typu przyczynia sie do promocji Mielca, jako miasta związanego z lotnictwem, posiadającego profesjonalną i specjalistyczną kadrę lotniczą.
Bartosz Mencel, instruktor spadochronowy szkoły spadochronowej „Kwargiel Klub” z Kazimierzy Wielkiej.
- Co trzeba zrobić żeby skoczyć ze spadochronem?
- Wystarczy przejść odpowiednie, sześciogodzinne szkolenie teoretyczne i już można odbyć pierwszy skok z asekuracją. Następnie mamy dwie metody nauki skoków.
- Jakie jest ryzyko?
- Powiem tak - wypadki zdarzają nie częściej niż na drogach.
- Co daje Panu taki zawód?
- Przede wszystkim dużo adrenaliny i dobrej zabawy. Mogę ciekawie spędzać czas z ludźmi.
Kapitan Grzegorz Banaś, pilot, latał na TS-11 Iskra- Organizację i przebieg Pierwszego Pikniku Lotniczego
- Aerokorsomania oceniam dobrze. Wiadomo, że jest to pierwsza tego typu impreza. Podoba mi się połączenie pokazów samolotów wraz ze starymi samochodami. Przypomina mi to stare filmy lotnicze, gdzie piloci dojeżdżali do samolotów takimi samochodami.
Korso