|
Najblizsze Pokazy lotnicze
Lista produkcyjna S-70i Black Hawk -
Pokazy Lotnicze 2012
|
Wycieczka RZE - WAW z PLL LOT Korzystając z atrakcyjnych cen lotów krajowych naszego narodowego przewoźnika postanowiłem odwiedzić rodzinę w Warszawie i tym razem dostać się do nich samolotem a nie jak zwykle autobusem. Co prawda autobus odjeżdża z Mielca a samolot odlatuje z Rzeszowa, ale... są wakacje, można zrobić sobie wycieczkę i przy okazji odwiedzić ponownie rzeszowskie lotnisko. Stwierdziłem, że polecę 26 lipca, ten termin najbardziej mi odpowiadał więc już 12 lipca dokonałem rezerwacji i zakupu biletu elektronicznego na lot LO3802. Wybrałem wylot o godzinie 14 aby polecieć Embraerem. Cena? Świetna - 46,01zł. Dla porównania wspomniany wcześniej autobus kosztuje od 42 do 50zł - i tłuczemy się po polskich drogach 6 godzin. W poniedziałek, 26-go, tuż po godzinie 10 udałem się do autobusu i pojechałem do Kolbuszowej. Tam już czekał Kuba, przesiedliśmy się do samochodu i już przed 12 byliśmy na rzeszowskim lotnisku. Dojeżdżając widzieliśmy start Boeinga 737 Ryanair, okazało się, że chmury są niżej niż się wydaje. Po przyjeździe odwiedziliśmy terminal i udaliśmy się pod płot. Jak to w Rzeszowie - cisza i spokój. Na płycie tylko King Air. Chwilę pogadaliśmy i stwierdziliśmy, że pójdę się odprawić, nadać bagaż i potem wrócimy jeszcze pod płot. Choć rzeszowski terminal jest dość mały to przy takim ruchu jak wtedy jest dość wygodnie. Odprawa na lot do Warszawy odbywała się na trzech stanowiskach, równolegle, na dwóch stanowiskach trwała odprawa pasażerów lecących do Frankfurtu z Lufthansą. Po chwili oczekiwania otrzymałem kartę pokładową i udaliśmy się spowrotem pod płot. W miedzyczasie przyleciał kolejny King Air a zaraz po godzinie 13 na podejściu zgłosił się LO3801 - mój samolot, który właśnie przywiózł pasażerów z Warszawy. Lądowanie odbyło się parę minut przed czasem. Okazało się, że jest to Embraer 170 o znakach SP-LDB, czyli troszkę krótsza wersja tego samolotu. Zaczęliśmy żartować i zastanawiać się czy jest tam ten mój 16 rząd foteli. Poczekałem jeszcze aż samolot skołuje na płytę postojową, w międzyczasie zgłosiła się Lufthansa LH3430 a ja udałem się do terminala na boarding, który był zaplanowany na 13:30. Szybka kontrola bezpieczeństwa, prześwietlenie bagażu i udaję się do poczekalni przed wyjściem do samolotu. W tym czasie usiadła Lufthansa (CRJ700, D-ACPJ), oglądam kołowanie pod terminal i idę jeszcze do kawiarni na piętro skąd jest widok na całe lotnisko. Po chwili słyszę, że zaraz zostaną otwarte wyjścia dla pasażerów na loty do Frankfurtu i Warszawy, więc wracam na dół. Pokazuję bilet i spacerkiem po płycie lotniska kierujemy się do naszego samolotu. Na pokładzie okazuję się, że jest 17 rzędów, więc siedzę w przedostatnim. Widok za okno całkiem fajny, niestety okno strasznie brudne... Wrzucam plecak do schowka i korzystając z tego, że jeszcze jest mało ludzi idę na tył samolotu pogadać ze stewardem o możliwości odwiedzenia załogi w kokpicie po lądowaniu. Chłopak mówi, że zapyta kapitana i da mi znać. Samolot szybko się zapełnił, jest prawie komplet pasażerów. Obsługa pokładu zapoznaje pasażerów z instrukcjami bezpieczeństwa, jak prawidłowo zapiąć pasy, co zrobić w razie nagłego spadku ciśnienia w kabinie lub awaryjnego lądowania. Rozpoczynamy kołowanie, tuż przed nami kołuje Lufthansa. Na końcu "alfy" oczekujemy na start CRJ700 i po nim kołujemy dalej w kierunku progu pasa 27. Odwracamy się i startujemy. Dodam, że był to mój pierwszy lot rejsowym samolotem pasażerskim i trochę zdziwiłem się jak delikatnie się to wszystko odbywa. Parę sekund po starcie już wchodzimy w chmury i wspinamy się przez nie do poziomu FL200 czyli 20 tys. stóp (ok. 6,6km). Ponad tymi niskimi chmurami już całkiem sympatycznie, nad nami tylko drobne chmurki i czyste niebo a pod nami wielki biały dywan. Gdy lot się stabilizuje obsługa rusza z poczęstunkiem. Każdy otrzymuje mini wafelka czekoladowego Princessa i do wyboru sok lub wodę. Jako, że ten etap lotu na tej trasie trwa bardzo krótko, trzeba się spieszyć. Ledwie zdążyli posprzątać i już rozpoczynamy zniżanie. Ostatnie spojrzenie na czyste niebo i czas wracać do szarej rzeczywistości... Ponownie dłuższa chwila w chmurach i już momentami w dole zaczyna być widać ziemię. Idziemy z prostej do pasa 33, z racji na panujące warunki schodzimy według ILSa. Przy lądowaniu kolejne zdziwienie - to da się aż tak miękko usiąść? W Warszawie akurat nie pada. Kołujemy na płytę postojową, po drodze mijamy kilka samolotów i zajmujemy miejsce obok Fokkera F-70 linii Austrian Arrows, który przed chwilą przyleciał z Wiednia. Pasażerowie zaczynają opuszczać pokład a steward z którym rozmawiałem wcześniej informuje mnie, że szefowa pokładu już na mnie czeka przy wejściu do kokpitu. Zabieram rzeczy i idę do niej. Miła stewardessa zaprasza mnie do kokpitu. Witam się z pilotami, zamieniamy parę słów, robię zdjęcia na pamiątkę i niestety muszę lecieć bo wszyscy już wysiedli i autobus czeka tylko na mnie. Jedziemy pod terminal. Zaraz za drzwiami pasażerowie rozchodzą się na dwa korytarze: tranzyt i wyjście. Swój lot w Warszawie kończy jedynie kilka osób. Jeszcze ok. 15min oczekiwania, na taśmie pojawia się mój bagaż i mogę skierować się do wyjścia. Przy wyjściu wita mnie tłum ludzi czekających na przylatujące do Warszawy osoby. W tym momencie, moja podróż dobiega końca, jeszcze tylko kilkanaście minut miejską komunikacją i jestem na miejscu.
PS
Wiadomość archiwalna z dnia 01.08.2010 - przeniesiona z dotychczasowej strony EPML Spotters. |