Aktualności



Zdjęcia



Filmy

 

Najblizsze Pokazy lotnicze

 

 

Lista produkcyjna S-70i Black Hawk - 

PZL Mielec a Sikorsky Company

 

 


 

 Pokazy Lotnicze 2012

 

 

 

 

Edmund Klich - wywiad

W piątek koło Biecza rozbiła się awionetka, która brała udział w lotniczej wyprawie z Mielca do Rumunii. Zginęły dwie osoby. Dzisiaj w Mielcu pracowali członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, która ustala powody wypadku. Pracami kieruje przewodniczący Komisji Edmund Klich, który był akredytowanym przedstawicielem Polski przy mieszanej rosyjskiej komisji cywilno-wojskowej badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej.
 

Edmund Klich, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych opowiedział nam o swojej pracy w Mielcu i w samej Komisji Badania Wypadków.

- Kieruje Pan zespołem badania wypadku lotniczego w Bugaju. Co udało się ustalić?


- Na razie jesteśmy na etapie zbierania wszystkich danych, przesłuchiwania załóg, które brały udział w tym locie.  Materiałów jest dość dużo, bo mamy i zapisy z GPS-ów, zdjęcia oraz film z kamery lecącego obok samolotu. Myślę, że do takich ogólnych przyczyn zaliczyć można wejście awionetki w strefę złej pogody. Nastąpiła jakaś komplikacja, w której załoga straciła panowanie nad samolotem. W tej chwili trudno jeszcze ocenić, co się stało konkretnie. Najbardziej tajemniczą sprawą jest to, że start nastąpił z przypiętymi pasami, a w trakcie końcówki lotu dowódca załogi i pasażerka wypadli. Ich ciała znalazły się 200 m. od wraku. Mamy dowody, że jednak pasy były rozłączone. Na ten czas nie posiadamy podstaw, żeby sądzić, że były jakiekolwiek problemy techniczne, a co dalej, to się okaże. Dziś wracamy do Warszawy, będziemy dalej analizować wypadek w gronie ekspertów oraz podejmiemy dalsze kroki. 

- Jak wygląda organizacja pracy komisji przy wypadkach lotniczych?


- Po pierwsze po otrzymaniu informacji, czy przez telefon alarmowy, czy tez w inny sposób, wyjeżdża zespół badawczy. W zależności od potrzeb, mogą to być dwie, trzy osoby. W tym przypadku jedna osoba była wysłana od razu, bo ekspert mieszka w Szczawnicy i bardzo szybko dostał się na miejsce katastrofy. Bardzo ważna jest dokumentacja miejsca zdarzenia, ustalenie jakie elementy były w rejonie wraku, itp. Dalsza praca polega na przesłuchiwaniu świadków. Jednak do ich relacji trzeba ostrożnie podchodzić, bo akurat w tym locie brało udział kilka samolotów, więc nie zawsze to, co świadkowie widzieli dotyczyło tej konkretnej awionetki, która się rozbiła. Później następują oględziny wraku, dokumentacji oraz zapada decyzja o przewiezieniu szczątków samolotu. Oczywiście towarzyszą temu setki zdjęć, nagrania filmowe. Podczas działań badawczych współpracujemy z prokuraturą oraz miejscową policją.  Jeśli chodzi o wypadek w Bugaju otrzymaliśmy dużą pomoc od lokalnej policji, która dobrze wiedziała jak miejsce zabezpieczyć, dokumentować, zrobić precyzyjne szkice, itp. 

 - Coraz częściej dochodzi do tego typu wypadków. Dlaczego?


- Myślę, że ludzie mają coraz więcej pieniędzy, kupują samoloty, a samolot, to nie samochód. Ogólnie mówiąc, niektóre osoby nie zawsze doceniają potrzebę wiedzy teoretycznej, dużej praktyki, doświadczenia, szacunku do samolotu oraz przede wszystkim do pogody. Większość wypadków łączy się albo z niekorzystną pogodą albo z podejmowaniem nadmiernego ryzyka w czasie lotu. Do tego dochodzą inne przyczyny, jakieś akrobacje na małych wysokościach, pokazy, demonstracje czegoś.  Wtedy łatwo o przekroczenie granicznych parametrów. Samochód łatwo zatrzymać na poboczu, jakaś nadwyżka prędkości nie musi się skończyć wypadkiem. Natomiast w lotnictwie zbyt mała prędkość kończy się tragicznie, zbyt duża też jest nie dobra. A przy braku doświadczenia, niestety skutkuje to wypadkami.

- Brał Pan udział w badaniach okoliczności katastrofy smoleńskiej…


- Brałem, ale moja misja się zakończyła i na ten temat się nie wypowiadam. Napisałem książkę na bazie katastrofy smoleńskiej, w której opisuję sposób badań wypadków lotniczych. Tam odnoszę się do niektórych spraw. Przyczyny katastrofy określam trochę inaczej niż komisja pana ministra Millera, bardziej systemowo, więc można się z nią zapoznać.

źródło: www.hej.mielec.pl

           


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie materiałów zawartych na tej stronie, bez uprzedniej zgody właściciela, jest zabronione.
Copyrights: EPML Spotters 2008 - 2012 | Wykonanie strony internetowej - jcd.pl | Na silniku windu.org