|
Najblizsze Pokazy lotnicze
Lista produkcyjna S-70i Black Hawk -
Pokazy Lotnicze 2012
|
Załoga Aero-Kros: pracujemy, choć nie dostajemy wypłaty - Nie pamiętamy już, kiedy dostaliśmy całą pensję - mówią pracownicy Lotniczych Zakładów Produkcyjno-Naprawczych Aero-Kros. Firma od wielu miesięcy wypłaca tylko niewielkie zaliczki. Ale ludzie pracują. I czekają na cud, który uratuje firmę.
Zakład Aero-Kros , założony ponad 50 lat temu, był wielokrotnie przekształcany. W 2007 roku Aeroklub Polski sprzedał go prywatnemu przedsiębiorcy. Wydawało się, że Aero-Kros dobrze odnajdzie się na rynku w branży lotniczej. Poza atutem wieloletniego doświadczenia w remontach i obsłudze sprzętu lotniczego, firma miała pomysł na Czajkę - ultralekki samolot własnej konstrukcji. Dziś okazuje się, że bez kapitału na jego produkcję zadłużony Aero-Kros może nie przetrwać.
Pół miliona zaległości
- 90 proc. tego, co zarobi firma ze sprzedaży i remontów, idzie na płace. Ale zaległości wobec załogi wynoszą już w granicach pół miliona złotych - przyznaje Marian Zięba, prezes zarządu. Czajka - nowy, dwumiejscowy, ultralekki samolot Aero-Krosu zebrał świetne opinie w branży, wzbudził podziw na targach. Ale to nie wystarczyło, by zapewnić stabilność spółce. - Przedłużanie się uruchomienia produkcji, kryzys, nietrafione wcześniejsze inwestycje i decyzje, jak choćby zakup MIG-ów, które do tej pory stoją na terenie zakładu - Zięba wylicza, co złożyło się na problemy Aero-Krosu.
foto:Tomasz Jefimow
Zaciągnięto duży kredyt, nie wypaliła produkcja ekranów dźwiękochłonnych, bo odbiorca przestał płacić, właściciel nie zdążył też wybudować nowej hali na własnym terenie i spółkę dalej obciążają koszty dzierżawy.
Nie wiemy, co nas czeka
- Atmosfera jest przygnębiająca - mówią pracownicy. - Trudno wykrzesać jakikolwiek entuzjazm do pracy. Boimy się, czy odzyskamy zaległe pieniądze. Kłopoty z regularną wypłatą zaczęły się rok temu. Długi wobec pracowników narastają. - Ja to już nawet przestałem liczyć – mówi Krzysztof Froń, brygadzista przy produkcji Czajki. - Jak są pieniądze, dostajemy zaliczki. Ostatnio - 400 zł. Jednym Aero-Kros zalega kilka tysięcy złotych, innym już kilkanaście. Mimo to – tak jak Froń - przychodzą codziennie do pracy. W jednej z hal kończy się montaż Czajki, na którą czeka klient. - Ta produkcja istnieje tylko dzięki pracownikom - mówi Marek Pelczar, technolog i konstruktor Czajki. – Wierzą w ten samolot i pracują za te minimalne pieniądze. Ja sam za tamten rok mam wypłaconą tylko jedną trzecią pensji - przyznaje. Część ludzi odeszła. Zostało 66. - Dużo z nas dojeżdża, to są koszty, a wypłat nie ma - żalą się. - Z nieregularnych zaliczek po kilkaset złotych trudno wyżyć. Mnie to teraz żona utrzymuje - mówi starszy mężczyzna. Nieliczni znaleźli sobie inną pracę, ale z firmą się nie rozstali. - To fachowcy związani z zakładem od lat. Nie chcemy ich tracić. Poszli na bezpłatne urlopy - mówi prezes Zięba. Liczy, że po sprzedaży MIG-ów wypłaci załodze wszystkie zaległości. – Jest zainteresowany kupiec z USA, załatwiamy zezwolenia, ale to trwa - mówi.
Nadzieja w Chińczykach i Szwajcarach
Wierzy, że zakład da się uratować. - Czajka to bardzo dobry i konkurencyjny na rynku samolot. Ale żeby produkcja była opłacalna trzeba robić rocznie 7 sztuk, a nie 2, jak do tej pory – twierdzi.
Cudem, na który liczy załoga, byłoby wejście nowego udziałowca. - Szukamy inwestora i kapitału Zainteresowani są Chińczycy i Szwajcarzy - mówi Zięba. Rozmowy z Chińczykami dotyczą nowego projektu, 4-osobowej Czajki. Taki samolot Aero-Kros musi stworzyć od podstaw. Inwestor chce zamówić ok. 100 sztuk. - Mam nadzieję, ze zakład uda się uratować i nie trzeba będzie zgłaszać upadłości – dodaje Zięba.
źródło:Nowiny24 Autor: Ewa Gorczyca
|